VANSAMOCHODZIK

Budujemy nasz własny, sprytny dom na kółkach i rzucamy wyzwanie nudnym kamperom. Podglądaj nasze patenty, kopiuj rozwiązania i ruszaj w drogę!

VANSAMOCHODZIK Logo Hero
Nasz kanał YouTube
Van Samochodzik Opel Vivaro w lesie

Jak to się stało, że na stare lata zachciało nam się budować dom na kółkach?

O tym, jak we dwoje rzuciliśmy wyzwanie nudzie i nudnym kamperom.

Witajcie w naszym świecie! Jesteśmy parą, której wiekiem coraz bliżej do emerytury niż do hucznych imprez, ale w sercach wciąż gra nam ta sama melodia co trzydzieści lat temu – chęć przygody. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać o tym, jak chcemy spędzać wolny czas, jedno było pewne: nie dla nas są wielkie, luksusowe hotele ani wielkie „białe domki” na kołach, którymi strach wjechać w węższą leśną dróżkę. Chcieliśmy czegoś małego, zwinnego, co wszędzie się zmieści i nie będzie rzucać się w oczy.

Tak w naszym życiu pojawił się Opel Vivaro, wersja L2H2 – na tyle wysoki, żebyśmy oboje mogli w środku spokojnie wyprostować plecy, i na tyle krótki, żeby zaparkować pod marketem czy na zwykłym miejskim parkingu. Nazwaliśmy go „VANSAMOCHODZIK”.

Szybko doceniliśmy też czysto praktyczną stronę takiego gabarytu. Nasz van na trasie prowadzi się lekko i cicho – dokładnie tak jak zwykły samochód osobowy, a nie ociężała ciężarówka, dzięki czemu pozwala na znacznie szybszą i bezpieczniejszą jazdę. Co więcej, mniejszy pojazd to ogromna ulga dla portfela. Pali o połowę mniej niż klasyczny, wielki kamper, a mniejsze gabaryty oznaczają znacznie niższe opłaty na bramkach autostradowych, promach, a nawet na niektórych parkingach czy polach namiotowych.

Gdy zaczęliśmy planować wnętrze, szybko okazało się, że to, co oferują sklepy, zupełnie nam nie pasuje. I wiecie co? Postanowiliśmy wszystko zrobić sami, własnymi rękami. Z dwóch prostych powodów. Po pierwsze, wiele naszych pomysłów to rzeczy, których po prostu nie kupicie w żadnym sklepie – nikt na nie wcześniej nie wpadł, a nam były potrzebne do szczęścia. Po drugie, jako ludzie praktyczni, szybko policzyliśmy, że gotowe akcesoria do kamperów kosztują fortunę. Udowadniamy, że przy odrobinie cierpliwości i sprytu można zrobić coś samemu, z taką samą, a nawet lepszą funkcjonalnością, ale za ułamek tej ceny.

Co najważniejsze – nie zamierzamy tych wszystkich naszych patentów, rysunków czy rozwiązań trzymać w tajemnicy pod kluczem. Wręcz przeciwnie! Tworzymy tę stronę oraz nasz kanał właśnie po to, żeby dzielić się wszystkim z Wami – naszymi gośćmi, czytelnikami i widzami. Chcemy Was z całego serca zachęcić: podpatrujcie, kopiujcie i majsterkujcie sami! Jeśli utkniecie w warsztacie i będziecie potrzebowali rady, jak coś ugryźć albo od czego zacząć – napiszcie do nas. Bardzo chętnie Wam pomożemy!

Napisz do nas
Ruszamy Kompas

Nasze małe i duże ucieczki od codzienności

Gdzie diabeł nie może, tam my wjeżdżamy naszym Vanem Samochodzikiem.

Zawsze powtarzamy, że tam, gdzie dla wielkich kamperów kończy się droga, dla nas przygoda dopiero się zaczyna. Uwielbiamy te momenty, kiedy zjeżdżamy z głównego asfaltu i kierujemy się intuicją. Ciasna górska dróżka? Niski wiadukt? Leśny dukt prowadzący nad samo jezioro? Nasz mały van radzi sobie z tym bez mrugnięcia okiem.

W tym miejscu chcemy dzielić się z Wami opowieściami z naszych urodzinowych podróży. Nie znajdziecie tu opisów zatłoczonych, głośnych kempingów. Pokażemy Wam za to miejsca ciche, dzikie i urokliwe, do których dotarliśmy właśnie dzięki temu, że nasze auto z zewnątrz wygląda zupełnie niepozornie. Chętnie podpowiemy Wam, jak kamperem podróżować spokojnie, bezpiecznie i w zgodzie z naturą.

Zajrzyjcie z nami za kulisy!

Ponieważ aparat i kamera towarzyszą nam na każdym kroku, zaczęliśmy nagrywać krótkie filmiki. Pokazujemy na nich bez owijania w bawełnę, jak wygląda nasza codzienność w podróży, ale też jak krok po kroku budowaliśmy poszczególne elementy w samochodzie. Zapraszamy do oglądania!

Nasz kanał YouTube
Pies Tosia pasażer Vana

Dlaczego akurat Pan Samochodzik?

O wehikule z naszych młodzieńczych lat i sprycie, który przenieśliśmy do warsztatu.

Kto z Was pamięta jeszcze zapach kartek i te wypieki na twarzy podczas czytania przygód Tomasza N.N.? Wychowaliśmy się na książkach Zbigniewa Nienackiego o Panu Samochodziku. Pamiętacie ten jego niesamowity wehikuł? Z zewnątrz pokraczny, wręcz brzydki, budzący śmiech u innych kierowców. Ale pod tą skromną maską krył się potężny silnik Ferrari i masa genialnych, ukrytych patentów, które pozwalały mu pływać po jeziorach i wyciągać bohatera z największych opresji.

Właśnie ta filozofia stała się natchnieniem dla naszego projektu. Nasz Opel z zewnątrz nie krzyczy „jestem drogim domem na kółkach”. To cichy, skromny robotnik. Ale w środku… w środku ukryliśmy nasz własny „silnik Ferrari”, czyli innowacje, które razem z żoną wymyślaliśmy podczas długich zimowych wieczorów.

Pan Samochodzik udowadniał, że wiedza, pasja i nieszablonowe myślenie są ważniejsze niż nieograniczony budżet. My w naszym domowym warsztacie robimy dokładnie to samo. I wiecie co? Ta zabawa daje nam niesamowitą radość!

Pan Samochodzik i Templariusze kadr z filmu Pan Samochodzik i Templariusze
Wyspa Złoczyńców kadr z filmu Wyspa Złoczyńców
Wyspa Złoczyńców kadr z filmu zamek Wyspa Złoczyńców